Wydarzenia
„Ostatnia rodzina” w Klubie GSF
„Ostatnia rodzina” w Klubie GSF

Reżysera, dla którego jego odnoszący wielkie sukcesy film był pełnometrażowym debiutem, pytano o powody zainteresowania losami rodziny Beksińskich. – Odpowiedź ma w sobie i elementy romantyczne, i zupełnie banalne – mówił Jan P. Matuszyński. – Kiedy miałem 10 lat, po raz pierwszy trafiłem na wystawę Zdzisława Beksińskiego. Mama zabrała mnie na nią do Sanoka. Potem, podczas studiów, okazało się, że co drugi student chciałby zrobić film o tym malarzu. Sam nie mogłem wtedy jednak znaleźć odpowiedniej formy dla tego tematu, sposobu na niego. Po pewnym czasie jednak do niego wróciłem, akurat zbliżała się 10. rocznica śmierci Zdzisława i 15. rocznica śmierci Tomasza Beksińskiego. W notatce w Wikipedii wyczytałem, że niejaki Robert Bolesto napisał scenariusz filmu o Beksińskich. Kiedy się spotkaliśmy, okazało się, że jego myślenie mniej więcej w dwóch trzecich pokrywa się z tym, co sam chciałbym zrobić. Robertowi udało się wyjść poza biografię. Napisał opowieść o rodzinie, której członkowie po kolei odchodzą… – opowiadał reżyser.

W warstwie formalnej twórcy filmu postanowili w całości nakręcić go jako sekwencję pojedynczych długich ujęć, w której każde cięcie oznacza upływ czasu. W ten sposób uzyskano specyficzną atmosferę i oddano klimat domowych nagrań filmowych, jakie pozostawili po sobie Beksińscy. W opinii wielu widzów siła „Ostatniej rodziny” tkwi w kreacjach aktorskich Andrzeja Seweryna w roli Zdzisława Beksińskiego, Dawida Ogrodnika w roli Tomasza oraz Aleksandry Koniecznej, która wcieliła się w postać Zofii Beksińskiej.

Ola trafiła do obsady „po bożemu”. Przyszła na casting i była najlepsza! – mówił Jan P. Matuszyński. – Pamiętam, że w drodze na casting kupiłam zwykłą ciemną perukę, bo sama byłam wtedy platynową blondynką – wspominała Aleksandra Konieczna O pierwszej sceny, jaką próbowałam, poczułam dar. Od razu pasowała mi postać Zofii. I sam tekst. Rzadko ktoś tak pisze, takie dialogi. Niczego nie trzeba było zmieniać, słowa naturalnie przechodziły przez gardło. Potem oglądaliśmy dużo nagrań archiwalnych, więc dobrze poznałam Zofię, widziałam ją, znalazłam charakterystyczną melodię jej głosu i języka – opowiadała aktorka.

Spotkanie prowadził Jerzy Rados z Gdyńskiej Szkoły Filmowej.

293A8864.jpg

293A8921.jpg

Fot. Anna Rezulak

Projekt zrealizowano przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych oraz Filmoteki Narodowej.

PisfPol_beztla.jpg                    05 Logobase on black.jpg                     FN.png

Newsletter
Zapisz się na newsletter

* wymagane pola