BUÑUEL. NIECH ŻYJĄ KAJDANY to mini-przegląd filmów hiszpańskiego skandalisty i prowokatora Luisa Buñuela, którego dzieła obnażały hipokryzję mieszczańskiej moralności i religii. Przegląd pojawi się w kinach studyjnych od 10 kwietnia 2026 roku.
W programie przeglądu znalazły się trzy filmy: nagrodzona Złotą Palmą na Międzynarodowym Festiwalu w Cannes – „Viridiana”, wyróżniona Złotym Lwem na Międzynarodowym Festiwalu w Wenecji – „Piękność dnia” ze wspaniałą rolą Catherine Denevue oraz uznawane przez wielu za szczytowe osiągnięcie Buñuela – surrealistyczne „Widmo wolności”. Wszystkie tytuły są po rekonstrukcji i polscy widzowie zobaczą je w jakości 4K.
Luis Buñuel to postać wyjątkowa. Nazywany bywał „papieżem surrealizmu” i „hiszpańskim obrazoburcą”. Był reżyserem, który przez ponad pół wieku drażnił sumienia widzów, kpił z mieszczańskich konwenansów i wystawiał na próbę dogmaty Kościoła Katolickiego. Jego dzieła niejednokrotnie wywoływały skandale i bywały przedmiotem zaciekłych dyskusji. Jednocześnie za swoje osiągnięcia filmowe Buñuel zdobywał uznanie publiczności i krytyków.
– Filmy Luisa Buñuela odegrały dla mnie niemałą rolę w momencie dorastania. Pokazywały, że można przesuwać granice, ale robić to jednocześnie z klasą i taktem. Jego prowokacje często miały wymiar intelektualny i nigdy nie były sprośnym popisem, którego intencją jest przede wszystkim zwrócenie uwagi. Dziś, kiedy oglądam te filmy, widzę w nich głęboką refleksję nad religijnym dogmatami, jak w przypadku „Viridiany”, ale też bezlitosną krytykę mieszczańskiej hipokryzji, jak w dwóch pozostałych filmach przeglądu – mówi Patryk Tomiczek, właściciel Resetu.
Patroni medialni przeglądu: SpoilerMaster – podcast do słuchania po seansie, Dominika Zielińska: o kinie hiszpańskim i nie tylko.
Partnerzy: Instytut Francuski w Warszawie oraz Instytut Cervantesa w Krakowie
OPIS FILMU:
„Viridiana”, jeden z najważniejszych filmów w dorobku Luisa Buñuel i w całej historii hiszpańskiego kina, to dzieło niezwykłe. Prowokacyjna, wyrastająca z ducha surrealistycznego buntu przeciwko społecznym normom satyra była wyzwaniem rzuconym nie tylko widzom, lecz przede wszystkim reżimowi generała Franco.
Buñuel kręcąc historię Viridiany, młodej nowicjuszki, której gorliwa wiara i szczytne ideały zderzają się z mieszczańską obłudą, pazernością i okrucieństwem, wrócił do Hiszpanii po blisko ćwierćwieczu emigracji. „Zgodziłem się tylko pod warunkiem, że będziemy pracować z wytwórnią Bardem, znaną z panującego w niej ducha opozycji wobec reżimu frankistowskiego”, pisał w autobiograficznym „Moim ostatnim tchnieniu”, wspominając, że jego decyzja nie spotkała się ze zrozumieniem w środowisku republikańskich emigrantów. „Znowu atakowano mnie i znieważano, ale tym razem atakowali ci, do których sam się zaliczałem”.
Bezpardonowa krytyka burżuazji, chrześcijańskiej filantropii i kościoła katolickiego oczywiście ściągnęła na reżysera gromy ze strony Watykanu i frankistowskiej władzy. Cenzura zatrzymała dystrybucję filmu (na ekrany hiszpańskich kin wszedł dopiero w 1977 roku, po śmierci dyktatora), a Buñuel stał się w ojczyźnie niemile widziany. Do tego stopnia, że wydawane w Hiszpanii w latach 60. opracowania na temat historii kina ignorowały jego istnienie.
Tymczasem „Viridiana” przyniosła mu uznanie międzynarodowej krytyki, zdobyła Złotą Palmę na festiwalu w Cannes i otworzyła najważniejszy i najbardziej twórczy okres w dorobku niepokornego reżysera.