PRZED SEANSEM ZAPRASZAMY NA PRELEKCJĘ, O KTÓRĄ ZADBAJĄ TWÓRCY PODCASTU PODWÓJNE UDERZENIE
Podwójne Uderzenie to podcast dla prawdziwych kinomanów. Rozmawiamy o filmach, które warto odkryć albo przypomnieć. Do każdego z nich dobieramy drugi – poszerzający kontekst, znaczenie lub sposób patrzenia na historię kina.
BUÑUEL. NIECH ŻYJĄ KAJDANY to mini-przegląd filmów hiszpańskiego skandalisty i prowokatora Luisa Buñuela, którego dzieła obnażały hipokryzję mieszczańskiej moralności i religii. Przegląd pojawi się w kinach studyjnych od 10 kwietnia 2026 roku.
W programie przeglądu znalazły się trzy filmy: nagrodzona Złotą Palmą na Międzynarodowym Festiwalu w Cannes – „Viridiana”, wyróżniona Złotym Lwem na Międzynarodowym Festiwalu w Wenecji – „Piękność dnia” ze wspaniałą rolą Catherine Denevue oraz uznawane przez wielu za szczytowe osiągnięcie Buñuela – surrealistyczne „Widmo wolności”. Wszystkie tytuły są po rekonstrukcji i polscy widzowie zobaczą je w jakości 4K.
Buñuel był mistrzem demaskowania fałszu. Jego filmy nie są historycznymi zabytkami; to wciąż aktualne lekcje o tym, jak bardzo nasze zachowanie jest sterowane przez narzucone nam role społeczne. Robił to jednak bez zadęcia – zawsze z nutką złośliwego uśmiechu i ogromną wyobraźnią.
– Filmy Luisa Buñuela odegrały dla mnie niemałą rolę w momencie dorastania. Pokazywały, że można przesuwać granice, ale robić to jednocześnie z klasą i taktem. Jego prowokacje często miały wymiar intelektualny i nigdy nie były sprośnym popisem, którego intencją jest przede wszystkim zwrócenie uwagi. Dziś, kiedy oglądam te filmy, widzę w nich głęboką refleksję nad religijnym dogmatami, jak w przypadku „Viridiany”, ale też bezlitosną krytykę mieszczańskiej hipokryzji, jak w dwóch pozostałych filmach przeglądu – mówi Patryk Tomiczek, właściciel Resetu.
Patroni medialni przeglądu: SpoilerMaster – podcast do słuchania po seansie, Dominika Zielińska: o kinie hiszpańskim i nie tylko.
Partnerzy: Instytut Francuski w Warszawie oraz Instytut Cervantesa w Krakowie
OPIS FILMU:
Ostatni etap kariery był dla Luisa Buñuela okresem wyjątkowo owocnym: po nagrodzonym Oscarem „Dyskretnym uroku burżuazji” (1972) reżyser nakręcił jeden ze swoich najważniejszych i najbardziej wywrotowych filmów. Sam uważał, że „Widmo wolności” to dzieło najbardziej zbliżone do idei surrealizmu, pozbawione tradycyjnej fabuły, składające się natomiast z serii absurdalnych, zaskakujących scen, często pozbawionych puenty, iluzorycznie ze sobą połączonych, dzięki drugoplanowym postaciom płynnie przechodzącym z jednej sceny do drugiej.
Buñuel kryje się za fasadą czarnego, nie znającego tematów tabu humoru, lecz wciąż patrzy na rzeczywistość z mieszaniną zdumienia, ciekawości i złośliwości. Cytuje obrazy Goi i dzieła Marxa, wywołuje duchy André Bretona i Paula Éluarda, lecz przede wszystkim wywraca na nice społeczne zasady. Tu rozstrzeliwani skazańcy krzyczą „Niech żyją kajdany”, wielkomiejscy burżuje zasiadają przy stole na toaletach (a posiłki jedzą w zaciszy ustępu), a seksualne podniecenie osiąga się przy pocztówkach z widokami Paryża. A przy tym „Widmo wolności” jest pogłębioną refleksją na temat przypadkowości losu, codziennych rytuałów, moralności i prawdy.